Kingpin - Geezer

Dla Browaru Kingpin wyprodukowano w Browarze Zarzecze.

We wtorek spotkałem się ze Stenem, który na pożegnanie podarował mi piwko, które podobno ma już w Beer-o-pedii opis. Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłem, że nie - to jest inna odmiana. Opisane bowiem mamy Kingpin Turbo Geezer a to, które dostałem to podobnie brzmiące bo tylko pozbawione Turbo. Ponieważ występują wyraźne różnice a i Sten zaświadcza, że pod wspólną nazwą Geezer występują różne odmiany, wiec W Beer-o-pedii pojawia się oto nowy wpis.

Na początek opiszę te różnice. Oprócz nazwy etykieta różni się jeszcze innym określeniem typu. Na tym moim jest napisane „Irish Espresso Stout”. A w części opisowej czytamy: „Foreign Extra Stout z espresso, wanilią i laktozą. Piwo górnej fermentacji, niefiltrowane, pasteryzowane.” Skład prawie identyczny, za wyjątkiem cukru kandyzowanego ciemnego, który zniknął ze składu na mojej butelce.

Zawartość alkoholu i ekstraktu też jest inna i wynosi odpowiednio: 6,4% obj., 16,5°. Pozostałe dane bez zmian.

Ach, jeszcze jedno. Nie wiem czy Sten po prostu pominął czy też na tym Turbo nie było, ale u mnie jest peanik na cześć piwa od producenta: „Espresso, dodane na etapie warzenia, zaparzyli dla nas Brisman Crew z jednorodnej kawy brazylijskiej, odmiany Yellow Bourbon, która została wypalona specjalnie dla nas tradycyjną metodą w najstarszej polskiej rzemieślniczej palarni kawy Apro-Trade w Ząbkach. Aromat i smak uzupełnia aromatyczna wanilia burbońska i leżakowanie z płatkami dębowymi whisky, a umiarkowana ilość laktozy dodaje piwu nieco łagodności.”

Po czymś takim nie pozostaje nic innego jak tylko samemu spróbować ile z tych „obietnic” jest prawdziwych. Lub raczej jak moje zmysły odczytają zamiary browarników i czy będą to wrażenia zbieżne…

Barwa, tak jak opisał Sten - bez mała idealnie czarna. Z tym, że w mojej szklance nic i nigdzie nie „przebłyskiwało - całość głęboko ciemna.

Piany praktycznie nie ma a to co jest ma ciemnobeżową barwę i nie pozostawia śladu na szkle, jednak pozostając do końca jako cieniutka obwódka przy ściankach oraz wyraźny „kleks” przy środku szklanki.

Nasycenie wielce umiarkowane, jak dla mnie trochę za małe. W piwie oprócz goryczki poszukuję też orzeźwienia a to doskonale wzmacniane jest przez nasycenie. Szczypanie w język to jest to co w upały lubię w piwie dodatkowo :-)

Jeśli chodzi o zapach to mój upośledzony węch nie jest miarodajny jednak przede wszystkim wyczułem nutkę kawową. Wanilii nie poczułem tylko jeszcze trochę słodu. Grażynka wezwana na pomoc (w celu odnalezienia wanilii) stwierdziła, że piwo to pachnie jak "Karmi"

Smak podobny do opisywanego przez Stena ale moim zdaniem bez nutek czekoladowych, raczej bardziej niż średnie wrażenie obecności mocnej kawy. Dlatego goryczka, jak i u Stena, bardziej kawowa, przełamana kwaskiem. Nie ma posmaku alkoholu choć jego działanie na centralny układ nerwowy odczuwa się wyraźnie. Co prawda niezbyt długo.

Wedle mnie zasługuje na 9,5 punktu bo 0,5 odejmuję za małą ilość „bąbelków” ;-)

Opinia: Piotrek
26/11/2015

encyklopedia/piwa/kingpin_geezer.txt · ostatnio zmienione: 2018/05/04 10:27 (edycja zewnętrzna)