Keizer Karel Robijn Rood (Charles Quint Rouge Rubis)

Brouwerij Haacht Brasserie, Boortmeerbeek, Belgia.

Alkohol: 8,5 %.

Zalecana temp. podawania: 7 st. C

Skład z polskiej nalepki: woda, słód, drożdże, chmiel.

Z oryginalnej etykiety: „Cesarz Karol V był jednym z najwybitniejszych władców naszej historii i wielkim miłośnikiem piwa. Rubinowe piwo wysokiej fermentacji o owocowym aromacie i smaku szczególnie słodkim (hmm…) z zakończeniem lekko słodkim i chmielowym. Składniki : woda, słód jęczmienny, cukier, chmiel, przyprawy (skórka pomarańczowa), przeciwutleniacz (kwas askorbinowy).”

Przed otwarciem: dostrzegam osad drożdżowy na dnie butelki i wyżej także (pływające 'kłaczki' drożdży). Zapach bardzo przyjemny – czuć słodycz owoców cytrusowych, chmiel. Piwo jest mętne w kolorze mocnej herbaty z różowo -pomarańczowymi przebłyskami. Piana ( w sumie przed konkretną degustacją dolewałam 3-4 razy, po trochu ) po pierwszym nalaniu obfita, niezbyt zbita w kolorze kremowym (odcień z deczka ciemniejszy) ; w początkowej fazie picia około 1- centymetrowa, w połowie szklanki 7mm, końcówka – 5 milimetrów. Czyli utrzymała się do końca, oblepia częściowo szkło. Nagazowanie: w górnych partiach stanów średnich z niewielką tendencją spadkową. Pierwsze łyki: dominuje przyjemna goryczka utrzymująca się w ustach. Po 5-6 niewielkich łykach b. przyjemnie rozgrzewa gardło. Uuuu… Powtórzę: goryczka dominuje, ale nie jest wcale nieprzyjemna. Wyczuwam lekką kwaskowość -cytrusy (połączenie grejpfruta, limonki i pomarańczy ). Jest posmak palonego cukru. Chwilę po przełknięciu dobrze wyczuwalny posmak chlebka. W dłuższą chwilę po przełknięciu czuć b. delikatną słodycz i znów (na powrót) goryczkę (w tle). Smakuje mi to piwo. Piwo konkretne, którego kwintesencją jest goryczka. Jednak dla mnie jest ono taką „huśtawką” goryczkowo – cytrusową z nutami chlebowymi i pojawiającą się w tle (na chwilę) słodyczą. Bierze w głowę to piwo. Po wypiciu czuć na podniebieniu goryczkę, a na języku chlebek (przyjemne to uczucie chlebkowatości). Kręci mi się w głowie po Keizer Karelu, bo wypiłam go więcej niż „Szimeja” (mam ochotę sobie pośpiewać) Pomimo goryczki i rozgrzewania przez procenty, piwo to można nazwać subtelnym. Po wypiciu na połowie szklanki pozostał połyskujący platynowy osad z piany, a w paszczce goryczka.

Właściwa ocena dla tego piwka, to będzie 8,5 punktu. (Wczoraj po degustacji napisałam: „z sumieniem czystym i …wzrokiem nazbyt szklistym daję 9 punktów”, jednak obniżyłam notę o pół punktu, dlatego że około północy jakieś rwanie głowy mnie dopadło (ale krótkie to było na szczęście) – wnioskuję, że po alko …i po ilości (jakieś półtorej szklanki) jak dla mnie zbyt dużej.

Opinia: moondriver
14/03/2013

encyklopedia/piwa/keizer_karel_robijn_rood.txt · ostatnio zmienione: 2018/05/04 10:27 (edycja zewnętrzna)